piątek, 12 października 2012

Spotkanie szóste część 2


Gaara patrzył na kobietę stojącą naprzeciw niego, choć z trudem docierała do niego jej obecność. Dodatkowo domagała się jakiejś odpowiedzi. W końcu więc pokręcił przecząco głową. 
- Och, to dobrze. – Sakura usiadła na ziemi, wciąż go obserwując. – Jednak inni dalej cię podejrzewają, nawet więcej, wszyscy są przekonani o twojej winie i teraz pragną tylko twojej śmierci. 
- Nie wszyscy. – Mruknął. 
Sakura pokręciła głową. Jednak nie był pewien czy miało to oznaczać, że jego słowa są prawdziwe, czy że nie zgadza się z nim. 
- Wiem, że umiesz zadbać o siebie, ale… - Mówiąc to uśmiechnęła się do niego. – Medytowałeś zbyt głęboko. Wysłano za tobą jouninów, więc pomyślałam, że lepiej żebyś wiedział. 
Gaara wciąż ją obserwował. 
- A co tobie do tego? 
Oczy Sakury rozszerzyły się, a potem spuściła głowę. Zaczęła ściskać brzeg ubrania, tak jak robiła zawsze, gdy była zdenerwowana lub próbowała coś ukryć. 
- No wiesz, ja chciałam po prostu być pewna, że zdążysz przygotować się na wypadek gdyby cię znaleźli. Rozumiesz, burza piaskowa to nie najlepsza kryjówka w twoim przypadku. 
Dopiero teraz Gaara zauważył, że wciąż utrzymuje wokół nich burze, stąd natychmiast ją odwołał. Gwałtowna cisza, spowodowała, iż wydawało mu się, że ogłuchł. 
- Nie potrzebuję się ukrywać. 
Sakura skuliła ramiona, a włosy zasłoniły jej oczy. Znowu powinna je ściąć. 
- Wiem o tym. – Powiedziała. – Po prostu… martwiłam się o ciebie. 
Mówiła to tak cicho, iż zastanawiał się czy nie wyobraził sobie tych słów. Jednak potem podniosła głowę i odezwała się głośniej. 
- Poza tym to nie tylko kilku jouninów wysłanych za tobą. Oni wiedzą, że jesteś silny i pragną twojej śmierci. Prawdopodobnie wyznaczyli także nagrodę za twoją głowę. 
Gaara był skłonny nawet uwierzyć, że przybyła tu tylko by go ostrzec, ale po latach nienawiści był nauczony doświadczeniem. Ona nie mówiła całej prawdy. Mimo to postanowił być dla niej miłym. 
- Dobrze. Czy chcesz żebym z tobą poszedł? – Zapytał, mając nadzieję, że potwierdzi, nawet jeśli wszystko to było jedynie podstępem w celu sprowadzenia go z powrotem. 
W sumie nie obchodziło go, czego ona rzeczywiście chce, życie było po prostu zbyt nudne, by dłużej spędzać je w ten sposób. 
Sakura skinęła głową. 
- Ale nie możesz ze mną podróżować cały czas. – Mówiąc to przygryzła wargi. 
Jednak nie był to podstęp. Rozejrzała się po dolinie, całkowicie teraz przykrytej piaskiem. 
- Dlaczego zawsze kończymy w tym miejscu? 
- Widocznie ma jakąś wartość sentymentalną. – Stwierdził z sarkazmem. 
Sakura roześmiała się. 
- Wiesz, że naprawdę tęskniłam za życiem z tobą? Miałam osiem miesięcy, żeby to rozgryźć i nadal nie rozumiem dlaczego. 
„Osiem miesięcy? To było osiem miesięcy?” Pomyślał. Co robił przez cały ten czas? Siedział tutaj? Cóż, ostatecznie przynajmniej się nie nudził. 
- Możesz mi towarzyszyć przez część drogi powrotnej. Oczywiście jeśli to nie jest dla ciebie problemem. – Odezwała się, spoglądając na niego. 
- Ja pierwszy to zaproponowałem. – Powiedział. – Więc ta uprzejmość jest zbędna. 

Zatrzymali się na noc, na brzegu pustyni. Tutaj ich drogi musiały się rozejść, jednak tą noc mieli jeszcze spędzić razem. 
Sakura powstrzymała go nim ponownie wszedł w stan medytacji. 
- Myślę, że starczy ci tego na najbliższe kilka lat. – Powiedziała. – Dlaczego dziś nie dołączysz do żyjących? Czy raczej do jednej żyjącej, raczej żałosnej i na wpół żywej, w woli ścisłości. 
- Dobrze. – Skwitowała, kiedy Gaara usiadł na ziemi i już nie podejmował następnych prób. Jednocześnie zastanawiała się dlaczego on tak często medytuje. – Więc co się z tobą działo przez te miesiące? 
- Nic. 
- Nic? – Powtórzyła nieco zawiedziona. – Nie byłeś nawet głodny? 
Pokręcił głową. 
- Pod tym względem nie jestem zbyt podobny do ciebie. 
Z pewnością stał się bardziej sarkastyczny. 
- Więc gdzie teraz pójdziesz? 
- Nie powinienem ci tego mówić. Możesz mnie wydać. 
Gdyby był kimkolwiek innym (zwłaszcza Naruto) przyłożyłaby mu za te słowa, jednak wciąż się go troszkę bała, choć nie chciała tego przyznać nawet przed sobą. 
- Dobrze. W takim razie po prostu zmienię temat. Jednak nie mogę podtrzymywać rozmowy całą noc. 
- Ja mogę. – Odparł, a Sakura niemal miała nadzieję, że zobaczy, jak mruga okiem. 
„To dopiero byłoby dziwne.” 
- Więc, czy słyszałeś o nowym Kazekage? – Zapytała, licząc że może o tym będą mogli porozmawiać. 
- Nie jest tak nowy, zważywszy, jak dawno odszedłem. 
- Fakt, ale czy spotkałeś go kiedyś? 
- Nie. 
Sakura oparła się na łokciach. 
- Wygląda na całkiem miłego człowieka. Myślę, że dobrze wypełnia swoje obowiązki, Temari zresztą myśli tak samo. 
- Widziałaś Temari? – Gdyby nie fakt, że powiedział to z taką obojętnością, Sakura mogłaby założyć, że rzeczywiście troszczy się o siostrę. Zamiast tego przypuszczała, iż zapytał bardziej z jej powodu niż z jakiegokolwiek prawdziwego zainteresowania.
- Zatrzymałam się u niej na noc. Chce się z tobą spotkać. 
- Nie znasz mojej rodziny. – Parsknął. 
- Jak chcesz. – Wzruszyła ramionami, wiedząc, że nie ma sensu go namawiać. 
Siedzieli w ciszy. Sakura wiedziała, że jeśli ona się nie odezwie, to on tym bardziej, ale cisza była w tej chwili przyjemna. 
- Mam prośbę, jeśli odnajdą cię, nie zabijaj ich. – Powiedziała niespodziewanie cicho, gdyż czuła się niemal źle przerywając ciszę. 
- Sama powiedziałaś, że chcą mnie zabić. 
Dlaczego on zawsze zaprzecza i odmawia na wszystkie jej prośby. 
- Wiem, ale to może pomóc. – Z pewną trudnością ubierała w słowa własne myśli. – Musisz udowodnić im, że są w błędzie, przynajmniej na tyle, na ile to możliwe, zanim znajdziemy dowody twojej niewinności. 
„Proszę.” 

Głupia, powinna wiedzieć, że ci „oni” o których mówi, ci którzy myślą, że on jest mordercą, mają rację. Nawet jeśli nie zabił tych ninja, to jak wielu zabił wcześniej? Przez całe życie wiedział, że wszyscy pragną jego śmierci. Wiedział też, o ile lepiej dla wszystkich byłoby gdyby po prostu się poddał i umarł. 
- Dobrze. 
Mimo wszystko zgodził się, choć czuł odrazę do samego siebie, wiedząc, jak miękki się staje przy tej kobiecie. 
Sakura położyła się na ziemi najwyraźniej usatysfakcjonowana i niedługo potem zasnęła, pozostawiając go w jego bezsennym świecie. 
„Nie ma sensu zostawać tutaj.” 

Kiedy Sakura obudziła się, była już sama. 
„Marzenia.” Pomyślała gorzko i ruszyła dalej w drogę. 
Dotarła do swojej wioski kilka dni później, po południu. Nim poszła do domu, wstąpiła do Ino, jednak blondynki nie było u siebie. Czuła się marnie wracając do pustego mieszkania i oczywiście, jak na złość zaczęło jeszcze padać. Podniosła głowę i otworzyła usta, by deszcz mógł do nich swobodnie wpadać. 
Sasuke i Naruto także byli poza domem, co spostrzegła, gdy otwierała drzwi. Westchnęła wchodząc do mieszkania i skierowała się do łazienki. 
„Przydałaby się też drzemka.” Pomyślał, ale nie zdołała dotrzeć do łóżka. 

Gaara siedział na dachu i obserwował drzwi do domu Temari. Sakura twierdziła, że Temari chce go widzieć, ale to było bardzo niepodobne do jego rodziny… 
Gaara ukrył się w chmurze piasku, kiedy drzwi otworzyły się i wyszła przez nie jego siostra wraz z mężczyzną ubranym na czarno, nowym Kazekage. Obserwował go jak odchodzi i jak Temari obraca się, by spojrzeć w miejsce, gdzie siedział jeszcze przed chwilę. Wyglądała tak dziwnie…staro. 
W końcu postanowił odejść. To było bezużyteczne, równie dobrze mógł się nie ukrywać. Ostatecznie mógł robić co tylko chciał, a teraz miał ochotę odnaleźć Sakurę i powiedzieć, by sobie odpuściła. Nie był warty problemów w jakie może się przez niego wpakować. 
Dotarcie do Ukrytego Liścia nie zajęło mu dużo czasu, zwłaszcza że podróżując samotnie nikt go nie spowalniał. Jeszcze nim znalazł się w jej domu, wiedział, że coś jest nie tak. Wszedł do środka przez okno, ale nikogo tam nie zastał, jedynie bałagan. Sakura nie znosiła bałaganu, gdzie więc była? 
Wskoczył na dach i przeszukał całą wioskę, ale nic nie osiągnął. Zatrzymał się dopiero, gdy shuriken zaatakował go od tyłu. Odwrócił się, by dostrzec ścigającego go Sasuke. 
- Co zrobiłeś Sakurze? – Wrzasnął ten, tworząc jednocześnie pieczęć. 
Gaara otoczył go piaskiem, zanim zdążył cokolwiek zrobić. 
- Gdzie ona jest? 
Sasuke utkwił w nim złowrogi spojrzenie, ale Gaara wiedział, że w tym jest od niego lepszy. Jak bardzo pragnął zabić Sasuke tu i teraz, jednak wcześniej obiecał Sakurze, że tego nie zrobi. 
- Nie wierzę ci! - Gaara musiał obronić się przed kolejnymi shurikenami, kiedy dołączył do nich Naruto. – Jeśli znajdziemy jej ciało zmiażdżone tak jak innych, zabiję cię! 
„Skoro jesteś taki zdeterminowany by mnie zabić, to po co czekać?” Gaara pomyślał ze złością. „I dlaczego tak się dręczę dotrzymaniem tej obietnicy?” A przede wszystkim zastanawiał się po co traci czas na tych idiotów, kiedy powinien jej poszukać. 
Ściskał Sasuke, dopóki ten nie stracił przytomności, po czym zniknął w tumanie piachu. Miał ważniejsze sprawy do zrobienia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz