sobota, 13 października 2012

Spotkanie ósme część druga.


Sakura siedziała z chłopcem w pokoju, kiedy Gaara na zewnątrz rozmawiał z jego matką. Chłopiec obudził się przed świtem, ale wbrew przypuszczeniom wcale nie płakał. Po prostu siedział cicho, wpatrując się w ścianę, przez co niepokojąco przypominał Gaarę. To się jej bardzo nie podobało. Nie potrafiła dłużej znieść tej ciszy, która niemal stała się częścią jej życia.
- Więc, jaka jest twoja mama? 
Kiedy na nią spojrzał miała ochotę uciekać. Jego oczy były tak puste, stanowczo zbytnio przypominał jej kogoś innego. 
- Matka nie żyje. 
- Nie, przyprowadziliśmy cię z powrotem do niej. 
Chłopiec pokręcił głową. 
- Matka nie żyje. 
Sakura zaczęła się zastanawiać, czy może nie popełnili jakiegoś błędu, ale szybko odgoniła te myśli. Ktoś musiał wmówić temu chłopcu, że jego matka zginęła albo żona lorda udawała jego mamę, a ona przecież też już nie żyła. 
„Jest wiele logicznych wyjaśnień, dlaczego więc od razu wpadasz w histerię?” 
Kiedy Gaara wrócił, zapytał ją czy chce z nim iść oddać chłopca, ale zaprzeczyła i jedynie odprowadziła ich wzrokiem. Westchnęła, rozglądając się po pustym pokoju. Jak Gaara mógł zatrzymać się w takim miejscu? Nienawidziła tego mieszkania. 
Usiadła w kącie, tak blisko ściany, jak to tylko było możliwe, zamknęła oczy i wyobrażała sobie ten pokój pełen różnych rzeczy. Piękne meble, pełno świateł, książek, przypadkowych przedmiotów zawalających każde mieszkanie. I ludzi. Ludzi, którzy spokojnie rozmawiają o swoich rodzinach, pracy, zwyczajnych rzeczach. Takich ludzkich sprawach. Naprawdę pragnęła to wszystko odzyskać. 
- Miałaś to, Sakura. Miałaś, ale to ci nie wystarczało. To nie było to czego pragnęłaś, czego się spodziewałaś. Ale w takim razie czego chcesz? 
- Nie wiem, czegoś więcej. – Przerwała, orientując się, że gada sama do siebie w pustym pokoju. 

Kiedy Gaara wrócił, znalazł ją wciąż zwiniętą w kącie pokoju. Nie miał pojęcia dlaczego tam siedzi. Nie wiedział także co powiedzieć w takiej sytuacji, więc nie powiedział niczego. Spojrzała do góry, kiedy wreszcie spostrzegła jego obecność. Spodziewał się, że będzie płakać, w końcu była bardzo uczuciowym stworzeniem, jednak jej oczy były czyste i suche. 
- Jak poszło? – Zapytała. 
Gaara wzruszył ramionami. To było dziwne, chłopiec wcale się nie cieszył na widok swojej matki. Ale kim on był, żeby rozsądzać takie sprawy? Nie znał się przecież na tych wszystkich emocjach. 
- Mam złe przeczucia, Gaara. 
- Mianowicie? 
Sakura odwróciła się do ściany, nieco zażenowana. Jej policzki zrobiły się czerwone. 
- Nie wiem. Po prostu nie podoba mi się to. Czy moglibyśmy pójść za nimi? 
- Dobrze. 
Sam nie wiedział dlaczego popiera jej paranoiczne złudzenia, ale w sumie czuł to samo. Wyobrażał sobie, że to właśnie jest ten rodzaj myśli, które przywodzą do szaleństwa. 
„Może będzie miło, jeśli oboje zwariujemy.” 
Podążyli za kobietą wprost na pustynię. Trzymała chłopca silnie za rękę, ale on nie stawiał oporu ani nie reagował na nią w żaden inny sposób. Nikt się też do nich nie zbliżał. Ponieważ Sakura i Gaara znaleźli się w miejscu, gdzie łatwo było ich dostrzec, ukryli się w piasku. 
Kiedy kobieta zatrzymała się, Sakura przywarła do ziemi i obserwowała ją. Ta najwyraźniej czekała na coś lub na kogoś. Po chwili rzeczywiście dołączyły do niej dwie postacie. Gaara w jednej z nich rozpoznał ninja, który uciekł mu z posiadłości. Sakura spojrzała na niego, jakby chciała zapytać: „nie zabiłeś go?” ale udał, że tego nie dostrzegł i dalej obserwował rozwijającą się scenę. 
- Głupcy! – Krzyknęła kobieta na towarzyszy. – Mieliście utrzymać lorda przy życiu! 
- To nie nasza wina, ten wariat którego wynajęłaś, zabił go nim zdążyliśmy choćby podejść. – Wyjaśnił wyższy z mężczyzn. 
- Ta, prawie mnie wykończył. – Mruknął drugi. – Następnym razem wynajmij kogoś mniej krwiożerczego, to może twój plan wypali. 
Kobieta syknęła i chwyciła go za gardło. 
- Może następnym razem was tam nie będzie, by zrujnować moje plany. – Odrzuciła go i spojrzała na chłopca. – Jak sądzicie, co mam teraz z nim zrobić? 
- Oddaj go nam! – Zawołała Sakura, wstając. 
Gaara miał ochotę jej przyłożyć za tak głupie zachowanie. To było wręcz zastanawiające, jak zdołała przeżyć tyle lat, mając tak ograniczony umysł i kompletny brak zdrowego rozsądku. 
Kobieta uśmiechnęła się i pokręciła głową. 
- Chyba, że sama zapłacisz okup. 
Sakura zwęziła oczy, patrząc złowrogo na kobietę. Gaara natychmiast stwierdził, że teraz wygląda niemal niebezpiecznie. 
- Nie? – Kobieta kontynuowała. – W takim razie wynoś się, dziewczynko. Wracaj do domu, do swojego faceta. Nie ma sensu umierać, robiąc za bohatera. 
- Nie zamierzałam cię zabić. – Stwierdziła Sakura wciąż się w nią wpatrując. – Ale właśnie zmieniłam zdanie. 
Wyższy mężczyzna roześmiał się. 
- Głupia kobieto, bez tego psychopaty jesteś nikim, a ja jakoś nie widzę go w okolicy. 
- To nie było miłe. – Powiedziała Sakura i skoczyła w stronę mężczyzny, bezproblemowo lądując między chłopcem, a trójką dorosłych. 
Gaara wywrócił oczami. To chyba był odpowiedni moment by interweniować. Wszyscy byli zbyt zajęci walką, aby dostrzec jego obecność. Spostrzegli go, dopiero gdy znaleźli się w powietrzu, próbując z całych sił wyswobodzić się z piasku. Każdy próbował przynajmniej raz, ale oczywiście dla żadnego z nich nie było już drugiej szansy. 
- Rozumiem, że właśnie coś takiego miałeś na myśli, kiedy mówiłeś o mnie. – Powiedział do mężczyzny, który wcześniej nazwał go wariatem. 
Gaara zmiażdżył go, a Sakura odskoczyła i zasłoniła chłopca przed deszczem krwi, jaki spadł z nieba. Sama też nie chciała na to patrzeć. 
- Twoja kolej. Powinnaś zapłacić mi więcej, wtedy może nie zgodziłbym się na śledzenie ciebie. – Zwrócił się do kobiety, po czym zabił zarówno ją, jak i drugiego mężczyznę. 
A teraz stał w ciepłym deszczu. Uniósł twarz do góry i odetchnął głęboko. Jak dużo czasu minęło? 
Sakura robiła wszystko, by ukryć się przed tym widokiem, a kiedy w końcu spojrzał na nią, cała się trzęsła. Czy to dlatego, że zabił tych ludzi? Wcześniej zawsze uciekała nim mogła zobaczyć to do końca. Możliwe, że ten widok to było dla niej za dużo. Może prawda to było za dużo. 
- Właśnie tym jestem. – Powiedział cicho, z nutą złości. 
Jednak Sakura tego nie słyszała. Odwróciła się w jego stronę, trzymając twarz chłopca w swoich ramionach. 
- Nikt nie został… Nikt dla niego i to jest nasza wina. My to zrobiliśmy, Gaara. 
- Tak. 
- Jesteśmy potworami! – Krzyknęła. 
Cała była pokryta krwią, a przez umysł Gaary przeszła krótka myśl, że jeszcze nigdy nie widział nikogo, kto wyglądałby tak pięknie, jak ona teraz. Ale to nie był odpowiedni moment na takie myśli. Teraz był czas na prawdę. 
- Ja zawsze byłem potworem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz